poniedziałek, 8 czerwca 2015

Czasami jest ciężko...

- Proszę Pani! Źle tu karmią, opryskliwi oni jacyś wszyscy, ani się taki nie uśmiechnie do człowieka, nie zagada jakoś po ludzku, wejdzie to to taki poogląda, postuka, przyłoży ten zimny stetoskop i idzie dalej.
Praktyka wakacyjna. Podając dożylnie antybiotyk słucham rozżalonego głosu pacjentki.
- A w ogóle to te leki co to mi tu przepisują, że niby przeciwbólowe to w ogóle nie działają. Ło! Proszę spojrzeć. Następna kroplówka się skończyła a mnie jak bolało, tak boli nadal. Nie mogłabym dostać czegoś innego?
- Zrobię co w mojej mocy, zacznę od zgłoszenia, że pani... - tu spojrzałam na tabliczkę, na której widniało imię i nazwisko pacjentki.
Zawróciłam, spojrzałam jeszcze raz. Nietubyć. Nietubyć. Przyglądam się dokładniej. Nie-tu-być. No jak byk, jest tak napisane. Och, ona z pewnością chciałaby być teraz gdzie indziej. Byle nie tu.

Ten sam oddział, dwa dni później
-Pójdziesz z nami na RTG? - sanitariusz prosi o wsparcie.
-  Zawiedziemy pana Ciężkiego.
Nazwisko, jak nazwisko. Na pewno bardziej pospolite niż wspominanej wyżej pacjentki.
Wchodzimy do sali... Zamarłam na ułamek sekundy. Zalała mnie fala współczucia, gdy zobaczyłam jak ciężki jest tak naprawdę nasz pacjent. Złamany bark jest przyczyną jego cierpienia, a ogromna nadwaga uniemożliwia zajęcie dogodnej pozycji, wzmagając spowodowany ciężarem ból pleców.
Tak sobie pomyślałam... Czy to nazwisko spowodowało doprowadzenie do stanu, w którym otyłość stanowi już poważne zagrożenie dla życia? Coś jak siła sugestii...
Ciało drży. Ucisk na tkanki jest bardzo duży, a my? Niewiele możemy zrobić.

Wjeżdżamy do pracowni RTG.
- Jak się nazywa pacjent?
- Ciężki.
- Oooo... - młoda pracownica spogląda na przywiezionego przez nas pacjenta, po czym uśmiecha się porozumiewawczo.
Przygotowujemy pacjenta do badania, po czym wszyscy wchodzimy do chroniącego nas przed działaniem promieniowania pomieszczenia.
- Czasami trafiają się takie kwiatki, które zapadają w pamięć - kontynuuje dziewczyna. - Nigdy nie zapomnę, jak przywieźli mi z SORu  dwóch pacjentów. Mogłabym się zakładać, że zrobili to specjalnie, żeby było weselej. Jeden miał na nazwisko Zakąska, drugi Wódka. A ja biedna, nie miałam pojęcia co zrobić. Bo czy powinnam przyjąć Zakąskę po Wódce, czy na odwrót?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz